Patronat branży: IBM Polska Sp. z o.o.

......... (22)

  • liczba postów na stronie:
    « < 1 2 »

...............

oksi

Oksana edytowała wiadomość 29.06.2009 08:45

 
Brak zdjęcia

Kamila S.

No u nas we Wrocławiu nie jest w sumie ciężko znaleźć prace matce wychowującej dziecko, u nas jest taki problem że nie ma miejsc w żłobkach!!!! więc mi zostaje tylko praca popołudniowa lub weekendy jakaś dodatkowa, bo prawddopodobnie jest możliwość uzyskania miejsca w żłobku ale dopiero od września:(

02.04.2008 20:37

 

Lucyna Mazurowska

Inzynier logistyki.Poszukuję pracy!

A ja i owszem byłąm zapraszana na rozmowy, ale jednak dziecko stanowi baaaardzo duży problem. Nawet jeśli chcę oddać dziecko do przedszkola to jest problem bo jeśli pracuje tylko jeden rodzic to nie ma szans na przyjęcie! Hmmm... tez szukam pracy już jakiśczas i nie ukrywam że nie jest łatwo. przecież bez sensu jezt ukrywać fakt iż ma się dziecko (znam przykłady)

Lucyna M.

14.04.2008 15:41

 

Zatrudnienie młodej matki, czy to po urlopie macierzyńskim czy wychowawczym to ogromny, mentalny problem dla wielu pracodawców. Pracodawcy zapominają, że dzieci są nie tylko matek ale i ojców, że istnieje system opieki nad dziećmi. Kiedy po urlopie macierzyńskim szukałam pracy zaproszono mnie na około 20 wysłanych ofert tylko w 2 miejsca. W związku z tym, że potencjalny pracownik nie ma obowiązku informowania przyszłego pracodawcy o swojej sytuacji prywatnej, nie pisałam w CV nic o ilości posiadanych dzieci ani stanie cywilnym. Dzięki temu w ogóle miałam szansę pójść na rozmowę kwalifikacyjną. Oczywiście osoby, które je prowadziły zapytały wprost o przyczynę dwóch przerw w życiorysie zawodowym. I muszę powiedzieć, że była to niezła batalia. Poszłam na całość, bo wiedziałam, że nawet jeśli nie zdobędę tej pracy, to może komuś zmieni się światopogląd. I walnęłam mowę o tym, że dzieci mają również ojców, że są przedszkola, opiekunki, babcie oraz że dyskryminacją jest ograniczanie prawa do pracy matce z dzieckiem. Że matka z dzieckiem, a nawet dwójką ma większą motywację do pracy - bo dzieci trzeba utrzymać, mieć ubezpieczenie, żeby je szczepić, leczyć. I dostałam tę pracę.
Pracuję w tej firmie od dwóch lat, najpierw byłam sekretarką, teraz jestem kierowniczką, a wczoraj złożono mi propozycję, abym objęła funkcję dyrektorską. Na zwolnieniu z powodu choroby dziecka byłam pierwszy raz w tym roku i trwało to 2 dni. Mój pracodawca ceni moją pracę, a ja o 16:00 zamykam szufladę i jadę do dzieci.
A po godzinach zajmuję się działalnością na rzecz kobiet.
Dlatego dziewczyny! Nie dajcie się, idźcie na rozmowy kwalifikacyjne z podniesioną głową, bo to zaszczyt mieć dzieci i wielka sprawa nie tylko prywatna ale i społeczna a nie wstyd i zawalidroga. Nie zaniżajcie swoich ambicji finansowych i zawodowych. Życzę Wam ze szczerego serca, abyście znalazły jak najlepszą pracę!

Pani Lucyno - jako osoba bezrobotna poszukująca pracy ma Pani prawo do przedszkola w wymiarze 4 godzin dla dziecka. A jak nie chcą Pani dziecka przyjąć, to trzeba odwołanie pisać. Papier jest cierpliwy a urzędnicy boją się piszących petentów, bo robią zamęt wokół ich osoby. A jak wiemy zamęt nie sprzyja ciepłym urzędniczym posadkom.

Pozdrawiam mamy pracujące i poszukujące pracy.

Agnieszka Menczykowska

18.04.2008 09:37

 

Zgadzam się z Agnieszką. Pracuję 1,5 roku w jednej firmie. Moja córka ma 5 lat, więc trafiłam jeszcze na czas, gdzie chciano żłobki zamykać. Byłam w o tyle lepszej sytuacji, że studiowałam, więc żadnych wychowawczych nie brałam. W CV nie piszę, że mam dziecko, ale pamiętajcie wszystkie mamy (myślę, że to całkiem dobra rada) - decyzję o zakomunikowaniu przyszłemu pracodawcy czy mamy pociechy czy nie zostawcie na rozmowę. Zobaczcie jak potoczy się rozmowa. Czy wymagana będzie duża dyspozycyjność, czy pracodawca od razu rzuci pytanie o ilość dzieci? Z pewnością my kobiety wyłuskamy intuicyjnie dobrego pracodawcę ;) Ja też zamykam biuro o 16tej. Przed 17tą jestem w przedszkolu. Spóźnienie czy wyjście wcześniej nie jest źle odbierane - przy dobrym wytłumaczeniu;)

Życzę Wam dobrej pracy, dobrego pracodawcy i pociech, które nie będą przesączone frustracją mamy;)

Hana

08.05.2008 12:12

 
Brak zdjęcia

Jacek W.

Szczerze Ci powiem, że dzieci "przesączają się" nie tylko frustracjami mamy ale... taty -też !
Panie w przedszkolach podobnie jak Ty chcą przyzwoicie pracować i .. wracać do domu o przyzwoitej porze.
Wiem, o czym mówisz, chociaż.. rozumuję jak facet ;-)

08.05.2008 12:21

 

Panie w przedszkolu pracują na 2 zmiany - od 6:00 do 12:00 i od 12:00 do 17:00, a każde przedszkole ma obowiązek posiadać 1 dyżurną osobę do 18:00 do opieki nad dziećmi. O frustrację pań pracujących w hipermarkecie całodobowym na kasie na zmiany za najniższą krajową z obciążeniem za straty jakoś nikt się nie troszczy....

Agnieszka Menczykowska

28.05.2008 08:41

 

Jacek Wąsowski:
Szczerze Ci powiem, że dzieci "przesączają się" nie tylko frustracjami mamy ale... taty -też !

Co chcesz przez to powiedzieć?

Agnieszka Menczykowska

28.05.2008 08:44

 
Brak zdjęcia

Jacek W.

Jestem mężem kobiety pracującej w przedszkolu, i jestem ojcem .
Frustracje rodziców odbierajacych dzieci z przedszkola... frustracje pan nauczycielek w przedszkolu... frustracje rodzin pań nauczycielek ... błędne koło...
... na dodatek - STRAJK Nauczycieli !

Jak to wszystko zrozumieć ?

28.05.2008 08:58

 

No jak? Może tylko tak, że frustracja rodzi się wtedy, gdy mamy nierealne oczekiwania....

Agnieszka Menczykowska

28.05.2008 12:32

 
Brak zdjęcia

Jacek W.

Czy nierealnym oczekiwaniem jest ... mieć w domu normalny CYRK ;-)))
...bo życie pod jednym dachem z żoną- przedszkolanką- matką... troszeczkę wrażliwą na HAŁAS ...
.. TO NIE- NORMALNY CYRK ;-(

28.05.2008 12:36

 

Ewa Klimczak

Asystentka Zarządu

Agnieszko, gratuluję wytrwałości i sukcesu. Ja widać na rozmowach trafiałam na niereformowalnych osobników.
Niestety, jako samotna matka, nie mogę liczyć na pomoc męża. Rodziców, babć też nie posiadam. Opiekunka? Hmm, owszem, pod warunkiem, że pracodawca za moją pracę zapłaci mi tyle, że bez problemu ją opłacę. Niestety, w moim rejonie (choć to miasto tak duże) zarobki na moim stanowisku są śmieszne, natomiast odpowiedzialność, jaką posiadam niemal za wszystko i wszystkich plus nieodłączny uśmiech jest olbrzymia.

Nie tracę nadziei

05.07.2008 09:19

 

Monika Pazio

HERBALIFE Polska

Ewo pociesz się że nie jesteś sama z takim problemem ........ Dobrze znam sytuacje które opisujesz... jako samotna matka również się z nimi borykam... ale głowa do góry ... musi być dobrze....;)

05.07.2008 11:01

 

Ewa Klimczak:
Agnieszko, gratuluję wytrwałości i sukcesu. Ja widać na rozmowach trafiałam na niereformowalnych osobników.
Niestety, jako samotna matka, nie mogę liczyć na pomoc męża. Rodziców, babć też nie posiadam. Opiekunka? Hmm, owszem, pod warunkiem, że pracodawca za moją pracę zapłaci mi tyle, że bez problemu ją opłacę. Niestety, w moim rejonie (choć to
miasto tak duże) zarobki na moim stanowisku są śmieszne, natomiast odpowiedzialność, jaką posiadam niemal za wszystko i wszystkich plus nieodłączny uśmiech jest olbrzymia.


Ewo, nie ma czego gratulować, ja jestem po prostu strasznie uparta, przez pewien czas również byłam "samotną matką" chociaż bardziej czułam się "single parent" i wiem o czym mówisz, faktycznie stosunek pensji do wydatków na opiekę nad dzieckiem jest chory, był taki czas, że zysk z mojej pracy, czyli to, co zostawało po opłaceniu opieki, dojazdów do pracy wynosił u mnie 300zł, ale kiedy już się pracuje, to łatwiej znaleźć kolejną pracę i wychodząc z tego założenia, że jest to moja inwestycja na następne lata zacisnęłam zęby i pracowałam. Teraz faktycznie jest lepiej. Nie trać nadziei!

Agnieszka Menczykowska

14.07.2008 11:06

 

Irmina Ludwiniak

Administracja Państwowa

Droga Agnieszko, dla mnie osobiście z ta pracą miałaś ogromne szczęście.
Ja niestety takiego nie miałam. Przy drugim dziecku , dyrektor juz nie był zainteresowany przedłużaniem mi umowy , mimo , że byłam u niego na rozmowie i powiedziałam, że chce wrócić po macierzyńskim do pracy. Niestety, mogłam sobie tylko chcieć.
Później chodząc na inne rozmowy kwalifikacyjne albo nie pytano mnie o posiadanie dzieci, albo pytano czy mam dzieci - więc odpowiadam, ze tak. Jeśli dalej komisja rekrutacyjna drążyła temat "ile w jakim wieku" - musiałam się "spowiadać" ile dzieci maja lat i czy mam jakąś opiekę, itd. ale generalnie od razu zniechęcało ich do zatrudnienia akurat mnie.
Tak więc jak widzisz, nie każdemu się tak świetnie wszystko udaje , akurat miałaś bardzo dużo szczęścia, poza tym pewnie brano pod uwagę twój wiek, że nie przekroczyłaś jeszcze magicznej daty jaka jest wiek 40 lat.
Same zobaczycie drogie panie, kiedy zdmuchniecie na torcie 40 -tkę a będziecie szukać wtedy pracy - to dopiero będzie nie lada dylemat.



05.10.2008 16:35

 

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.

Jeżeli nie jesteś zarejestrowany w serwisie, możesz zrobić to tutaj.