Marcin Pasiut: Szwecja może sobie pozwolić na ekologię... OK, czemu tą drogą nie pójdzie Polska? Obecnie Szwecja jest krajem o jednej z najwyższych na świecie konsumpcji energii na obywatela (18 MWh/osobę) i równocześnie energetycznie samowystarczalnym, dzięki elektrowniom wodnym i jądrowym. Przykład do zazdroszczenia, czy do naśladowania? No chyba, że wolimy drogę gospodarczą Chin...
Jeżeli chodzi o przemysł, to dziś stanowi on tylko około ¼ wartości dodanej polskiego PKB na korzyść usług. Nie żyjemy latach 60-tych i przemysłu w stylu górnośląskich fabryk. Większość polskich fabryk zajmuje się tak naprawdę tzn. przetwórstwem, a nie produkcją w jej stricte znaczeniu.
Jeżeli chodzi o produkty ekologiczne, to dla mnie produkty ekologiczne to produkty proste: warzywa, mleko, mięso, jaja, owoce: produkty nieprzetworzone lub jak najmniej przetworzone przemysłowo. Jeżeli ktoś mówi, że to produkt ekologiczny, bo on wymaga jakiegoś skomplikowanego procesu technologicznego, to trochę źle wybrał formę reklamy i komunikacji marketingowej dotyczącej swojego produktu.
Opakowania? Nie uważam, że proces produkcji szkła, czy papieru był zbyt skomplikowany i drogi.
"Lepiej zapalić świeczkę, niż narzekać na ciemność"
Dyrektor, Pomorskie Centrum Badań i Technologii Śr...
Marcin, teraz mrówki, które wzburzyłeś zaczynają gryźć tego, kto im zamieszał:
1. Szwecja nie jest skansenem. O to chodziło, a nie o to czy sobie może pozwolić czy nie... czy ma lepsze położenie czy nie. Trzymajmy się ściśle tematu, o którym mówimy....
2. Globalne ocieplenie ma niewiele wspólnego z dezodorantami. Wstrzymanie freonowych dezodorantów zapewniło zmniejszenie DZIURY OZONOWEJ i był to spektakularny sukces organizacji ekologicznych i rządów krajów, które podpisały protokół montrealski. Drobna wpadka....
3. Ekologia się opłaca....otóż nie zawsze... To są Twoje słowa. Czyli czasami się opłaca, czasami nie. To jest normalne. Nie ma tu żadnych mitów. Ale nawet jak się nie opłaca ekonomicznie, to jeśli weźmiesz pod uwagę szkody jakie nieoczyszczone emisje do powietrza, zrzuty do wód powodują, może się okazać, że i tak się to opłaca. Jest taka metoda Analiza Cyklu Życia, która pozwala to nieźle ocenić. Wybaczalna nieświadomość....
4. Fabryk nigdy nie lokalizowano w centrach miast. To miasta rozrastały się tak, że obejmowały fabryki ... Ale niezależnie od tego, gdzie te fabryki (elektrownie, oczyszczalnie, itp) były to i tak miały i mają wpływ na otaczające środowisko. Niezrozumiała próba wyjaśniania na siłę nieprawdziwych teorii ...
Marcin, nie pastwię się nad pewnego rodzaju nieświadomością i nieścisłością, którą nam zaserwowałeś. Próbuję tylko w grzeczny sposób zwrócić uwagę, że tak jak ortodoksyjni ekolodzy mogą szkodzić ochronie środowiska, tak samo ignorancja w krytyce takich postaw sprowadza dyskusję do pyskówki. Sam fakt, że poświęcasz czas na te dyskusje świadczy że jesteś otwarty, zaangażowany, odważny... Nie kadzę Ci, tylko zachęcam do wysiłku w tej dyskusji...
AndrzejTon
21.09.2008 20:21
Marek D.
Marcin P.: zapisalem się do tej grupy ponieważ nie cierpię wszystkich tych kłamstw związanych z ekologią które hamują rozwój i ograniczają swobodę Witam wszystkich "ekologów". Podobnie, jak kolega Marcin nie lubię wszelkiej maści mitów i mitomanów, więc przyszedłem trochę porozrabiać ;-)
Na dzień dobry wziąłem na wokandę temat plastikowych torebek na zakupy. Na wszelki wypadek stanąłem sobie na kilka minut przy kasie w hipermarkecie i obserwowałem co wkładają "żyjący ekologicznie" do swoich "ekologicznych" toreb wielokrotnego użytku. Z grubsza rzecz biorąc mamy tu powiedzmy kilka kg różnych produktów w słabo degradowalnych opakowaniach o łącznej masie rzędu od kilkunastu do kilkudziesięciu deko (nawet chleb i wędliny - o zgrozo często pakowane są w folię). W tym układzie ta plastikowa torebka, której nieużywaniem szczycą się ekololodzy to pojedyncze promile tego śmiecia, które wprowadzają do środowiska przychodząc z zakupów. Jest to przykład spektakularnej akcji o niemal zerowym skutku dla środowiska.
A każdemu "ekologowi" używającemu "ekologicznej" torby na zakupy proponuję, żeby zajrzał do środka, to dopiero mu się włos zjeży na głowie (łysych nie dotyczy).
Mieszkam obecnie w UK, tutaj torby ekologiczne są do kupienia praktycznie w każdym sklepie. W sklepach takich jak ASDA czy NETTO reklamówki foliowe są płatne, co przynajmniej częściowo nakłania klienta do przyniesienia torby ekologicznej ze sobą. Niemniej rzadko widzę by ktokolwiek się tym przejmował, jeśli ktoś używa ekologicznej to raczej z wygody, ponieważ jest zdecydowanie mocniejsza. Ja staram się brać ze sobą ekologiczną. Niestety obawiam się że świata tym nie zmienimy, zwłaszcza że niewiele nas a problemów ekologicznych jest dużo więcej.
Jak chociażby jeden z największych: spaliny samochodowe. W kiszkach się przewraca, tym bardziej że już od dawna mogą jeździć samochody ekologiczne.
Ciekawym polecam obejrzenie filmu "Who Killed the Electric Car?" (jak na film tego typu zadziwiająco dobra obsada)
W tym filmie przedstawiono jedną ze zrealizowanych i zabitych koncepcji a było takich koncepcji dużo więcej.
Niestety nie jeżdżą po ulicach bo najwyraźniej pewnym ludziom zależy tylko na ilości cyferek na kontach bankowych.
Albo na tym żeby nas wszystkich powoli otruć. Jeśli chodzi tylko o to pierwsze, to mam kilka pomysłów na przyśpieszenie wprowadzenia ekologicznych napędów.
Jeśli chodzi o torby ekologiczne, wystarczyłoby wprowadzenie ustawy - zakazu sprzedawania, czy też dostarczania za darmo torebek foliowych. Efekt natychmiastowy. Klienci by się przyzwyczaili, nie chcąc płacić po 10 razy za torbę ekologiczną, zaczęli by je przynosić ze sobą do sklepu. Pomysł ciekawy, chodź chyba jednak nie tędy droga, zwłaszcza że w tej ekologicznej torbie za każdym razem będzie x produktów w foliowych opakowaniach.
Zastanawiam się co Marcin rozumie przez ten rozwój.
Ja widzę, że przybrany przez ludzkość kierunek rozwoju to degradacja wszystkiego. Jem sobie coś ze sklepu i nie czuję smaku. Jabłko reklamowane ekologicznie hasłem: "An Apple a day may keep cancer at bay" leży sobie na półce przez 3 miesiące i wygląda jak nowe... smacznego.
A jeśli chodzi o GMO, piszesz że to rozwój a wiesz o tym w ogóle cokolwiek?
W skrócie: w obecnej chwili GMO przypomina eksperyment, robimy coś losowo i... ciekawe co z tego wyjdzie. Wiedza jeśli chodzi o rezultaty modyfikacji jest praktycznie zerowa a te rezultaty możemy odczuć na sobie za parę lat, zwłaszcza że rośliny zmodyfikowane już rozprzestrzeniają się same. I nawet zwierzęta mając do wyboru paszę GMO i zwykłą, jedzą tą naturalną. One czują, my nie...
Piotr
edytował wiadomość 28.03.2009 18:31
Marek D.
Piotr W.: Ja widzę, że przybrany przez ludzkość kierunek rozwoju to degradacja wszystkiego. Jem sobie coś ze sklepu i nie czuję smaku. Jabłko reklamowane ekologicznie hasłem: "An Apple a day may keep cancer at bay" leży sobie na półce przez 3 miesiące i wygląda jak nowe... smacznego. "Mleko", które zamiast kisnąć pleśnieje, wędliny "wędzone" "dymem" z probówki itd...itd...Generalnie technologie produkcji żywności/opakowań wymusza logistyka producenta i dystrybutora, a konsument nikogo nie interesuje, bo i tak zeżre co mu się podsunie pod nos, byle kolorowe i ładnie zapakowane (przeważnie w folię).
Piotr W.: A jeśli chodzi o GMO, ...rezultaty możemy odczuć na sobie za parę lat, zwłaszcza że rośliny zmodyfikowane już rozprzestrzeniają się same. Parę lat, czy nawet parę pokoleń. Wśród zajmujących się rżnięciem genów nie ma absolutnie żadnego zainteresowania badaniem długofalowych skutków ich działań, bo to wymagałoby dodatkowego czasu i pieniędzy, a tego nie ma (zwłaszcza czasu, bo wyścig trwa).